Wszystkie »

  • Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 15:28
  • Licznik odwiedzin:2 097 / 2250 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

On.

Usiadła dzisiaj rano, na pierwszej lekcji przy ławce. Wypakowała wszystkie rzeczy i czekała.
-Znowu się spóźni. - westchnęła, rozejrzała się po klasie, czy jednak Go nie ominęła, lecz nie. Nie było Go.
Odwróciła się w stronę nauczycielki i czekała, aż ta wyczyta jej imię. Odpowiedziała krótkim i cichym - jestem - i wróciła do swojej pustki w głowie. Nienawidziła poniedziałków. Wszystko by oddała za chodź chwilę snu, daleko od tej szarej, monotonnej szkoły. I przytulić się kurczowo do kołdry i cicho zasnąć. Po cichu.
Wyjęła telefon i sprawdziła godzinę. Spóźniał się już 20 minut. Zawiedziona, zaczęła bazgrolić coś na tylnej okładce co okazało się słowami - spać spać spać. Miałam ochotę walnąć głową w ławkę po kilkanaście razy, by chodź troszkę się obudzić. Ale po co? Przecież i tak miała to gdzieś.
Gdy zadzwonił dzwonek, szybko schowała rzeczy do plecaka, przerzuciła go przez ramie i jak najszybciej wyszła z klasy. Zaburczało jej w brzuchu i złapała się za brzuch. Była cholernie głodna, jak zwykle nie zjadła śniadania. Uważała, że nie ma czasu i nie lubi. Lecz jednak chyba musiała zmienić zdanie.
Zeszła szybko po schodach, skręciła w prawo do następnej klasy i znów westchnęła - ma przerąbane.
Z fochem oparła się o ścianę i nawet jej się nie chciało czekać, głód zabijał jej wszystkie myśli. ''Wytrzymasz'' szepnęła.
W końcu zmarnowana, odwróciła się w lewo i zobaczyła Go. Chciała by jej mina wyrażała, że jest na Niego zła, lecz wystarczył jeden krótki uśmiech w jej stronę i już wszystko minęło. Zapomniała znowu o wszystkim.
Spojrzała na Niego i uśmiechnęła się, gdy nie patrzył i w myślach powiedziała - kocham Go.
  • awatar Gość: Faajne. ; )
  • awatar laajtoowy bit ♥ ; *: Mega;) Zapraszam do komentowania i dodawania do znajomych i do obserwowanych będzie rewanż <3 ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przyjaźń polega też na kłótniach, w końcu. Dzięki temu, jeśli znów po niej do siebie wracamy, wiemy, że to jest akurat to. Daliśmy radę, ta zażyłość przetrwała. Ale nie może ciągle to się powtarzać. Najwidoczniej wtedy jest coś nie tak. Zażyłość zanika i bum.

I ciągle siedzisz, nie możesz na niczym innym się skupić, tylko na tym co się wydarzyło i obwiniasz się za wszystko, za to co miało miejsce. Nawet jeśli w ogóle nie była to Twoja wina. Chcesz jak najszybciej to naprawić, biorąc wine na siebie, przeprosić, by znów było dobrze.

Ale później myślisz - to nie ma sensu, po co się starać, jeśli to nic nie daje. Wtedy w końcu zauważasz osoby, które ciągle były przy Tobie, w tych trudnych chwilach. Tak, zapomniałeś o nich przez ciągłe zamartwianie się i naprawianie. Zaniedbywałeś tych, co są dla Ciebie najważniejsi, a zajmowałeś się tymi, co w ogóle nie są ważni. Że oni nigdy nie byli tymi, kogo tak bardzo pragnąłeś. Zostawiasz ich, mówisz im - do widzenia - i wracasz do tych prawdziwych przyjaciół, którzy nie zostawili Cię, nawet po tym jak zostawiłeś ich na jakiś czas. Rozumieli Cię w każdym stopniu, wiedzieli, że potrzebny Ci czas na to wszystko. Na przemyślenia, co jest dla Ciebie najlepsze. Może nawet, gdyby Ci to zajęło z miesiąc, rok. Zawsze będą, pomogą Ci jak najlepiej będą umieli. Potem wrócisz do nich wszystkich, do tych najważniejszych, zostawiając tych, co nie są odpowiedni dla Ciebie. Po dłuższym czasie będziesz uśmiechał się każdego dnia, zadowolony z wyboru. U boku tych najważniejszych z uśmiechem, będziesz chciał krzyknąć - jestem szczęśliwy/a.
 

 
Wszystko było idealne. Uśmiech gościł na jej twarzy każdego dnia, nie ważne z jakiego powodu, nawet go nie musiała mieć. Robiła to, bo nie potrafiła ukryć swoich uczuć. Myślała, że już lepiej nie mogło być, lecz wszystko było tylko marną iluzją. Oszukiwała samą siebie, nie mogła znieś myśli, że coś jednak jest nie tak. Znów zatoczyła się, upadła głęboko w ciemność, nie potrafiła wybudzić się z tych nagłych, negatywnych uczuć. Strach, ból, rozgoryczenie, rozczarowanie... Nie miała już komu ufać, zrozumiała, że nie była nawet potrzebna. Zrozumiała to, lecz przyszło to z trudem. Próbowała myśleć, co zrobiła nie tak, ale nie było dla niej to już istotne. To wszystko, co ją nastało, zaczęła ignorować, było jej wszystko jedno. Nie była warta tego rozgoryczenia. Wiedziała, że dalej to nie ma sensu, czas zapomnieć i zacząć od nowa. Z nowym wszystkim. Udało się. W końcu odetchnęła całą piersią, spojrzała w lustro i powiedziała - wygrałam.